Zapiski tego co usłyszałem w tramwaju, na ulicy czekając na zielone światło, przy sklepowej ladzie, w parku, w urzędzie, w...
Zdrowie i Uroda, Kosmetyki pielęgnacyjne, Twarz, Kremy na dzień





Kategorie: Wszystkie | Na ulicy | Osobiste | Relaks | W sklepie | W tramwaju/autobusie
RSS
piątek, 13 listopada 2009

Czasmi przychodzi moment na zmiany. Niekiedy bywa, że są one motywujące do wiekszego działania, są zmianami na lepsze. Ja również postanowiłem coś zmienić. Mianowicie niniejszy blog zostaje zamknięty. Ale nie definitywnie. Jego nową odsłonę i kontynuację można znaleźć TUTAJ. Zatem chętnych odwiedzających dotychczasowe Rozmowy Kontrolowane zapraszam na mój nowy blog.

10:48, petitek79
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 listopada 2009

Dziewczyna do koleżanki:

- Wiesz, nie można kupować zegarka dziewczynie bo zostanie starą panną!

Ja znam troszkę inną formę tego przesądu, mianowicie nie można kupować zegarka partnerowi bo inaczej miłość stanie tak jak czas staje. Nie wiem czy dotyczy to też elektornicznych :) Do tego jeszcze można dodać, że nie wolno kupować partnerce butów przed ślubem, bo miłość w nich odejdzie lub nie wolno przed ślubem zabierać partnerki na cmentarz bo inaczej miłość umrze.

Ciekawe czy jeszcze coś jest. Ale mimo wszystko uważam to jako zabobony.

poniedziałek, 02 listopada 2009

Jadąc tramwajem doszła do mnie taka rozmowa dwóch kobiet:

- Co zadeklarowałaś?
- Wolę pieniądze

- Ja też

- Na co mi 5 czekolad, mi w zupełności jedna starczy

- Paczka jest fajna, ale ostatnio na przykład były orzechy- a ja ich nie lubię

- A no pewnie zamiast tych rzeczy to ja za pieniądze rybę mogę kupić albo coś na prezent dla małego

No to chyba powiało już nam świętami Bożego Narodzenia. Rozmowa niemal w przeddzień Wszystkich Świętych. Tak to już jest także i u nas (na zachodzie od dawna praktykowane), że po 1 listopada to już święta wysuwają się na pierwszy plan. Zacznie się gorączka zakupowa, planowanie co do jedzenia, gdzie spędzamy, dekoracje ulic, wystaw sklepowych. Niecałe dwa miesiące pozostały do Gwiazdki. Czy to dobrze, że już zaczynamy przedświąteczne przygotowania? Jedni są za, inni twierdzą, że gaśnie ta magia świąt. No ale świat brnie do przodu i chociaż byśmy chcieli to nie uciekniemy przed wieloma rzeczami.

piątek, 16 października 2009

Niespecjalnie komentuję wpadki dziennikarzy telewizyjnych czy radiowych. Ale wczoraj jedna pani z telewizji bardzo mnie ubawiła. Na zakończenie swojego programu reporterskiego ładnie powiedziała: 

- Zaprszam również na naszą stronę internetową która znajduje się w internecie.

Super! Dzięki za wskazówkę, bo jeszcze gotów szukałbym tej strony w prasie codziennej. Pomijam fakt że masło jest maślane, ale informacja do niczego nam się nie przyda. Bo jedynie mówi nam, że strona istnieje, adresu jej nie mamy, więc jesteśmy zdani sami na siebie. Zaraz mi się przypomniała taka sytuacyjka:

Spotyka się dwóch kolegów, którzy od lat się nie widzieli. Ponieważ każdy z nich spieszył się, nie mogli przystanąć na chwilkę i porozmawiać. Więc jeden z nich mówi:
- Odezwij się kiedyś do mnie.

- Ale nie mam Twojego numeru telefonu.

- To zadzwoń i ci podam.

Dokładnie ta sama sytuacja. Informacja jest że kolega posiada telefon, ale numeru nie mamy i pozostają nam jedynie książki telefoniczne i wyszukiwarki. Tylko, że tym razem to gafa językowa padła z ust pani redaktor, która niewątpliwie ma odpowiednie przygotowanie dziennikarskie, gdyż jak sięgam pamięcią w tej telewizji jest od wielu lat. No coż- nie łapmy za słówka:) Tylko, że ta wypowiedź do teraz za mną chodzi bo była wyjątkowo trafna.

08:19, petitek79
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 października 2009

Czasami trudno jest przekazać komuś informację, gdyż to co jest często jakże oczywiste, okazuje się dla odbiorcy kompletnie niezrozumiałe. Niesprecyzowanie informacji jest totalnie wygłupiające rozmówcę. A najlepsze, że wcale nie mamy świadomości, że mówiąc o czymś to jak wyrażanie się niemal w jakimś obcym języku. Ot wczorajszy przykład napotkany dość przypadkowo gdy wychodziłem z klatki schodowej z bloku. Wychodziła ze mną również parka

- Gdzie zostawiłeś samochód?- pyta ona.
- Tam- odpowiedział on, po czym spokojnie poszedł wyrzucić śmieci.

Ona stanęła jak wryta i patrzy na niego jak na nienormalnego. On wraca w jej kierunku.

- Gdzie tam?- ona pyta ponownie.

- No tam- odpowiado on z przekonaniem, że to takie oczywiste

- A gdzie jest te twoje tam?- ona powoli wychodzi z siebie

- Za blokiem- on odpowiada z luzem

- Tu też jest za blokiem- ona juz jest zdenerwowana

Ale dziewczyna odpuszcza i po prostu wodzi wzrokiem za swoim partnerem w jakim kierunku uda się za ten niby blok po czym powoli rusza za nim bowiem wciaż nie wie gdzie jest te "tam".  

poniedziałek, 21 września 2009

Poniedziałek. Wczesna poranna godzina. Wsiadają dwie kobiety i zajmują miejsca za moimi plecami. Po chwili słyszę:

- Dziś to będzie ładnie.
- Tak będzie ładnie? A jutro też będzie ładnie?

- Nie. Jutro nie będzie ładnie.

- Ach nie będzie ładnie?

- Przecież powiedziałam, że dziś będzie ładnie to jutro już nie będzie.

Dalej kobiety jadą w milczeniu. Po czym przerywają niezręczną ciszę:

- Ale za to wczoraj jak było ładnie.

- Wczoraj tak- było bardzo ładnie.

Normalnie nie powiem, ale ta rozmowa mnie dziś rozbawiła. Wiadomo, że jak się nie ma o czym mówić, to najlepiej o pogodzie- temat uniwersalny. Ale jak to ma tak wyglądać to chyba lepiej milczeć.

wtorek, 15 września 2009

Wszedłem do sklepu po chleb i ser. Ludzi jak zwykle w tym sklepie niewiele. Była jednak młoda mama z dwójką dzieci. Jedno we wózku jeszcze się nie wychylało na boki, a drugie- chłopczyk około 5 lat. Mama coś tam namiętnie wyczytuje na etykietkach, a chłopak kręci się między ladami. Po chwili woła do mamy:

- Zobacz jaka fajna straż! Kupisz mi?
- Nie, nie kupię.

- Ale ja zawsze o takiej marzyłem!

- To poprosisz o nią Świętego Mikołaja- mama skutecznie gasi zapędy synka

Poszedłem w swoją stronę po to co miałem kupić. Wracając w stronę kas ponownie natknąłem się na rodzinkę. A właściwie stanęli za mną aby zapłacić za zakupy. Synek robi kolejne podejście;

- Kup mi loda.
- Nie. Nie kupię.

- Ale dlaczego? Na dworze jest piękne słońce i jest bardzo wskazane aby jeść lody- cwanie podchodzi chłopak.

Tutaj należą się duże brawa dla mamy za cierpliwość i umiejętność opanowania sytuacji. Ale chyba jeszcze większe za spryt i umiejętność kombinowania małego chłopca. Z każdej strony próbował podejść swoją mamę, aby ta uległa. Zaraz przypomniało mi się moje dzieciństwo. Jeśli coś mi się podobało, to ja miałem zupełnie inną strategię. Nie mówiłem wprost, że coś chce, tylko wręcz przeciwnie, np. "Wiesz mamo- takiego autka to bym wcale nie chciał. Jak w ogóle ono może się komuś podobać" lub w stylu "Dziś to nie mam ochoty na loda, ostatnio jakoś w ogóle mi się ich nie chce". No i to było jednoznaczne że właśnie chcę. Nie wiem która metoda skuteczniejsza. Mówić wprost i spodziewać się odmowy czy kręcenie i owijanie w bawełnę.

piątek, 28 sierpnia 2009

Stoję sobie w kolejce do kasy. Obok druga kasjerka za ladą obsługuje klientkę która po zeskanowaniu towaru z koszyka dodaje:

- I jeszcze poproszę tak z pół kilo kulek.
- Jakich kulek?- dopytuje kasjerka

- No tych czarnych- odpowiada zdecydowanie klientka

- Groszki czekoladowe?- i już kasjerka była gotowa ważyć na stoisku ze słodyczami 

- Nie czekoladowe, tylko te czarne kulki.

- Ale to ja nie wiem o co Pani chodzi- mówi zrezygnowana kasjerka.

- Tych tutaj!- klientka zdecydowanym krokiem podchodzi dwa kroki w bok i pokazuje paluchem.

- A! Borówki!- w końcu kasjerka załapała o tak oczywistej rzeczy.

Zaraz na myśl przyszła mi inna sytuacja sprzed kilku jak nie kilkunastu lat. A rzecz się działa w sklepiku z warzywami. Jeden Pan, widać mało rozgarnięty mowi:

- Poproszę jeszcze kilkogram jabłek.
No i sprzedawca nakłada na wagę jabłka zgodnie z poleceniem. Na co klient szybko reaguje:

- Nie tych! Tylko tych zamszowych- i wskazuje na brzoskwinie.

wtorek, 18 sierpnia 2009

Ponownie rzecz się dzieje w miejscu, skąd poprzedni wpis. W tym dniu pogoda się nieco skiepściła nad morzem, do tego stopnia, że nawet rano padał deszcz. No i to stało się tematem rozmowy matki z dzieckiem (chłopczyk około 4 lat) z przypadkową starszą panią. W pewnym momencie matka mówi:

- Dziś rano jak zobaczyłam tę pogodę za oknem, to aż odechciało mi się wstawać z łóżka.
Na to wszystko odzywa się jej mały synek:

- Mi też jak zobaczyłem tę pogodę odechciało się iścia na plażę.

No cóż, dziecko to potrafi dokonać odmiany w nszym języku. Nic tylko czekać, aż moja córeczka zacznie mówić i popełniać błędy językowe. Mam nadzieję, że będę miał z tego nie małą uciechę.

22:56, petitek79 , Na ulicy
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009

Przez jakiś czas nic nie pisałem, gdyż byłem na urlopie. No i podczas odpoczynku taka oto sytuacja. Siedzę sobie na ławeczce nad brzegiem morza. Wokoło kilka innych osób łapie ostatnie promienie słoneczne. W tym dwie nastolatki które jak się okazało czekały na swoje wakacyjne zdobycze miłosne. No i siedząc tak, rozmawiają sobie o wszystkim i o niczym. Mi w ucho wpadła jedna kwestia. Jedna z nich zaczyna się dokładnie przyglądać swojej koleżance, wodząc wzrokiem po niższych partiach ciała, po czym rzuca prosto z mostu:

- Ty! Kiedy my ostatnio goliłyśmy nogi?

W tym momencie kilka osób od razu spojrzało się na ich nogi spodziewając się nie wiem jak wielkiego gąszczu. Nogi jednak były głaciutkie, a tak przynajmniej mi się zdawało, gdyż wzroku na dłużej nie zawieszałem na tych nogach. Zastanowiło mnie tylko czy depilacja nóg to sprawa intymna dla dziewczyn, czy zupełnie coś naturalnego jak na przykład codzienny makijaż.

 
1 , 2 , 3